Teksty utworów różnią się od autorskich wierszy pisownią – nie treścią – ponieważ ich pisownia i interpunkcja zostały dostosowane do wymogów serwisów streamingowych.
1. intro: pomiędzy... [0:35]
Pomiędzy jazzem a rockiem
Pomiędzy czasem
Pomiędzy uczuciami
Pomiędzy prawdziwym a pozornym
Pomiędzy
2. rzeczy dobre [3:22]
Rzeczy dobre rosną po cichu
Tam, gdzie nikt nie patrzy
W szczelinie między zdaniami
W skrawkach słów, które nie ranią
W cieniu ręki, która nie chce nic w zamian
Rzeczy dobre są jak zapach chleba
W domu, do którego się wraca
Po długim milczeniu
Zwykle się ich nie zauważa
Dopóki nie znikną
Dobro ma popękane dłonie
I ramiona zmęczone pomaganiem
Nigdy się nie skarży
Bo wie, że musi być
Pojawia się, gdy ktoś zaczyna drżeć
I nie wie, czy jeszcze wolno ufać
Czasem patrzy w okno
I myśli, czy jeszcze warto
Ale rano znów wstaje
Robi kawę
I tuli się do ciebie
Jak mruczący kot
Dobro niekiedy milczy
Ale w tym milczeniu jest obecność
Zgoda na łzy
Wytrwała walka
Jest i trwałe, i ulotne
Ma dobre oczy matki
Które widzą dalej
I plecy, na których świat się chwilami opiera
Choć o tym nie wie
Po cichu go naprawia
Kiedy wydaje się,
Że on już nikogo nie obchodzi
Nie obchodzi
3. przeznaczenie [2:55]
Przeznaczenie nie pyta o zgodę
Kładzie ścieżkę pod stopami
Nawet gdy chcesz pójść inaczej
Bywa jak wiatr
Który pcha żagle tam
Gdzie nie chcesz płynąć
Czasem ukrywa się w obcym spojrzeniu
W spotkaniu, które zmienia całe życie
Jeśli czujesz więcej – możesz je oszukać
Na chwilę
Na chwilę
Nie zawsze jest sprawiedliwe
Nie zawsze łaskawe
Ale zawsze czeka
I waruje jak wierny pies
Przeznaczenie to echo
Którego nie da się uciszyć
To nieuniknione
To wytyczona droga
To część życia
To część życia
4. intuicja [3:15]
Intuicja nie hałasuje
Przysiada w kącie
Jak kot, który cicho mruczy
Czekając, aż do niego podejdziesz
To nic pewnego
Ale wskazuje drogę
Palcem niewidzialnym
Który wie szybciej niż rozum
Intuicja to oddech
Który nagle staje się głębszy
Albo dreszcz na plecach
Gdy jeszcze się nie wydarzyło
Bywa cieniem w lustrze
Który mówi
Tam nie idź
Albo ciepłem na dłoni
Które zachęca
Tu zostań
Nie pyta, nie tłumaczy
Nie układa map
Jest jak miękka linia światła
Która prowadzi przez mgłę
Bywa sennym marzeniem
Które zostaje w pamięci
Przebłyskiem myśli
Gdy kogoś poznajesz
Intuicja nie szuka pewności
Potrzebuje wiary
Jest głosem serca
Który wie
I już
5. cierpliwość [2:29]
Cierpliwość nie liczy godzin
Tylko szuka kwiatów na zamarzniętej szybie
Siedzi na brzegu dnia
Nie wchodząc w wodę
Choć zna każdy nurt
I wszystkie kamienie na dnie
Nie pogania leniwego życia
Ani deszczu, który zbiera się tygodniami
W spojrzeniu nieba
Cierpliwość to palce
Które trzymają nitkę
Gdy węzeł znów się zaplątał
To czekające krzesło przy oknie
Które nie przestaje być krzesłem
Nawet gdy nikt na nim nie siada
Bywa cicha jak piec
Który dogrzewa pusty pokój
Bo może ktoś jednak wróci
Cierpliwość nie pyta
Po co to wszystko
Tylko zostaje
Aż rzeczy ułożą się same
Jak kurz, który opada bez rozkazu
W światło, które nigdzie się nie spieszy
6. troska [2:39]
Troska nie puka
Czeka pod drzwiami
Aż poczujesz, że możesz je uchylić
Zna swoje miejsce
Zwykle tuż obok, ale nigdy na środku
Troska nie pyta
Jak się czujesz
Tylko przynosi sweter
Zanim zrobi się zimno
Kładzie dłonie na twoim zmęczeniu
Jak ciepła ściereczka na twarzy
Nie mówi
Wiem, co czujesz
Po prostu siedzi blisko
I podaje chusteczkę
W odpowiedniej chwili
Troska to spojrzenie
Które widzi więcej
Ale nie wypomina
Bywa światłem zostawionym w korytarzu
Na wypadek późnego powrotu
To kawa postawiona na stole
Drzwi przymknięte ciszej
Dłoń, która nie naciska
Ale pomaga
Nie szuka słów
Szepcze między przedmiotami
W wyprasowanej koszuli
W bucie ustawionym przy drzwiach
W załatwionej sprawie
Troska nie ma planu
Jest obecnością
Która nie chce nic dla siebie
Cieniem, który porusza się z tobą
Który nigdy cię nie wyprzedza
Nie odchodzi, gdy milczysz
Wie, że jesteś
Mhm, mhm
I to wystarczy
Mhmmm
I to wystarczy
Mhmmm
Wystarczy
7. wiara [2:28]
Wiara nie potrzebuje dowodów
Rośnie w ciszy
Jak korzeń, którego nie widać
A który trzyma całe drzewo
Nie podnosi głosu
Tylko kładzie się w sercu
Jak ciepły kamień
Na którym można usiąść w burzy
Wiara to krok w ciemność
Stawiany bez latarni
To ręka wyciągnięta
Choć nie wiesz
Czy ktoś ją złapie
Bywa krucha jak szkło
A jednak niesie ciężar
Nie do udźwignięcia rozumem
Wiara nie pyta
Dlaczego
Nie pyta
Po co
Po prostu jest
I daje siłę iść dalej
8. nadzieja [2:13]
Nadzieja to tląca się iskra
Siada na parapecie
Jak ptak, którego nie wołasz
A który znalazł twoje okno
Nie mówi wiele
Tylko świeci w myśli i rozjaśnia noc
Jakby ktoś zapalił świecę
W środku ciemności
Nadzieja to ciepło drżącej dłoni
Która cię podnosi
Gdy upadniesz
To krok postawiony dalej
Choć ziemia wciąż się chwieje
Bywa mała jak pyłek
A potrafi utrzymać w całości dzień
Nadzieja nie obiecuje
Tylko zostaje
I szepcze na ucho
Będzie dobrze
Dobrze
Dobrze
9. miłość [2:05]
Nie wiadomo kiedy się zaczyna
Może od spojrzenia
Które zatrzymuje oddech
Albo od ciszy
Która nagle staje się pełna
Nie trzeba jej nazywać
I tak wiesz, że jest
Miłość bywa cieniem
Który podąża krok w krok
I piękną tęczą, która nie znika
Czasem boli
Jak drzazga w sercu
Ale bez niej wszystko traci sens
Miłość to obecność
Która zostaje nawet wtedy
Gdy słów brak
To dotyk
Który znaczy więcej niż obietnica
To milczenie
Które krzyczy
Jesteś moim WSZYSTKIM!
10. zdrada [1:46]
Zdrada nie ostrzega
Przychodzi skrycie
Cicho jak cień
Który wślizguje się pod drzwi
Zdrada nie potrzebuje wiele
Wystarczy jej jedno pęknięcie
Które powoli rozchodzi się przez serce
Najpierw jest spojrzeniem
Które ucieka, gdy szukasz oczu
Potem – milczeniem
Które kładzie się ciężko między zdaniami
Zdrada ma obcy zapach
I ślad cudzej dłoni
Bywa półuśmiechem
Za którym coś się chowa
Wpada niespodziewanie
Nie daje czasu
Rozlewa się nagle
Jak czerwone wino na białym obrusie
Zostawia zimno w pościeli
Puste krzesło przy stole
Samotne buty
I pytanie, które wraca bez końca
Dlaczego?
DLACZEGO?
11. życie [2:46]
Życie jest cudem
Który powtarza się
Gdy oczy dziecka
Otwierają się w świetle
A serce uderza po raz pierwszy
To oddech
Którego nie da się zatrzymać w dłoniach
I łza, która potrafi zamienić się w uśmiech
Życie jest nicią
Cienką i kruchą
A jednak dźwiga cały świat
Bywa snem
Który spełnia się na jawie
I ciszą, która nagle rozkwita śpiewem ptaka
Życie nie należy do nas
Jest darem
Iskrą niesioną przez czas
Cudem, który trwa
Dopóki to nam pisane
Życie nie obiecuje niczego
Daje chwile
Które trzeba uchwycić
Zanim odejdą
Zanim odejdą
12. odeszli [2:42]
Zaglądają przez nasze drzwi
Nasłuchują wokół po cichu
Przebiegają dyskretnie na palcach
Gdy otworzysz oczy znikają
Odeszli
Odeszli
Nic nie mówią ale są obok
Czujesz to, kiedy oczy zamykasz
Pamietają wspólne historie
Czasem migną myślą w twej głowie
W twojej głowie
W twojej głowie
13. poza czasem [2:42]
Tam zegary zasłonięte
Jak lustra w domu żałoby
Sekundy płyną w górę
Godziny wiją się wężowo
Przeszłość i przyszłość
Przy jednym stole
A między nimi miejsce wolne
Dla czasu z tobą
Który kiedyś przyjdzie
Każdy krok tam niesłyszalny
Jakby to duch twój stąpał
Myśli rosną na drzewach
Jak wielkie, słodkie czereśnie
Lubiliśmy je
pamiętasz
Tak było
Było
Tam się zostaje na wieczność
A wszystko, co kiedyś
Będzie już zawsze
W starym, pustym kościele
Tak cicho
Boże, z tym czasem to ci nie wyszło
Nie wyszło
A w domu przy stole czeka puste krzesło
Twój ulubiony szal i samotne buty
Ty tu nie wrócisz
Tak mi ciebie brakuje
Brakuje
Brakuje
14. twój czas [2:25]
Minuta zatrzymana w myśleniu o kimś
Na kogo czekam
Puchnie w godzinę
Jak drożdżowe ciasto mamy
Ta sama minuta to mgnienie
Kiedy dotyk zamienia spojrzenie w miłość
CZAS – ośmiornica uczuć
Spina się i wydłuża w strachu
Atakuje w panice
Rozciąga się w tęsknocie
W radości szybko znika
Błyszczy jak drogi kamień odbijając myśli
A jednak istnieje coś więcej
Niedostępna przestrzeń
W której zegary stoją
Tam wczoraj i jutro siadają obok siebie
A dzisiaj kładzie się ufnie między nimi
Jak dziecko, które nie zna słów
Za późno
To kraina, gdzie przeszłość, teraz i przyszłość
Śmieją się z nas szelmowsko
Palą skręty i pijąc absynt
Grają o nasz los w pokera
Znaczonymi kartami
Tam jest czas osobisty
Tylko TWÓJ
Tam jest czas osobisty
Tylko TWÓJ
I bawi się w chowanego
W chowanego
Tylko TWÓJ
I bawi się w chowanego
Tylko TWÓJ
I bawi się w chowanego
Chowanego
I bawi się w chowanego
15. seryjny morderca [1:58]
Czas leczy rany?
On je bezczelnie pudruje
Brudnym kurzem zapomnienia
Uśmierza ból wódą
Bo chcemy
Tak łatwiej
Wygodnie
Dłutem powoli ryje nasze zmarszczki
Patrzę w lustro
Na stare zdjęcia
I nienawidzę cię czasie
Przeklinam
Bo nieludzko odbierasz
Wszystko
WSZYSTKO
Zabijasz miłość
Chytrze ją osłabiasz
Dolewasz nudę
Zamieniasz w nienawiść
Nie oszczędzasz niczego
Rujnujesz
Obracasz w pył
A w końcu
Bezlitosny seryjny morderco
I nas zabijesz
16. upływ czasu [3:25]
Sekunda ciągnie się
Jak białe rajtki dziecka
Niby nic się nie dzieje
A pot na czole
Ktoś mówi
To było dawno
Ale ja pamiętam
Przypaloną zupę mleczną w przedszkolu
Śmiejesz się
Mówisz, że mnie kochasz
Minuta pęka jak bańka mydlana
Krew przyspiesza
Godziny uciekają
Jak psy zerwane z łańcucha
Jest inna kraina
Tam zegar pokazuje litery zamiast cyfr
Nieodgadnione znaki tajemne, nuty C, D, E ,F
Tam przeszłość siada obok przyszłości
Piją herbatę z tego samego kubka
Obejmują się i nikt się nie dziwi
Ktoś może zapyta
Jak czas upływa
Czy chwila istnieje jeśli jej nie zauważyliśmy
A może wszystko trwa jednocześnie
Coś się zaczyna, coś kończy
Coś znowu zaczyna
Czy to jeszcze czas
Bezczas
A może wszechczas
Gdzie czas we śnie
Ułamek sekundy a pół życia wyśnione
Może czas wcale nie płynie
Lecz my wędrujemy we śnie
Który właśnie śni ktoś inny
Jesteśmy tutaj
Czy może w czyimś śnie
A odpowiedzi
Może po tamtej stronie czasu
Ja nie wiem
Nie wiem
Nie wiem
17. wszechczas [4:16]
Zamykasz oczy, nadchodzi sen
Wdzisz obrazy przeżytych dni
I chwila tamta i przebłysk ten
To czas miniony zniknął jak cień
Nauczyciele, kioskarz zza rogu
Oni odeszli, daleko stąd
Najbliżsi, dalsi, ci z twojej drogi
Czy się spotkacie nie wiesz, bo skąd
To szepczę ja
Ja twoja PRZESZŁOŚĆ
Mam twoją twarz i włosy płowe
Uczucia wszystkie przypomnieć mogę
To szepczę ja
Ja twoja PRZESZŁOŚĆ
I nie oceniaj, nie osądź znowu
Nie wierz tym kłamcom, co lepiej wiedzą
Z Bogiem na ustach a sercach z lodu
Ich poprzednicy już w piekle bredzą
To jestem ja
Ja twoje TERAZ
Mam twoje myśli i oczy twe
Nic co byś chciał nie skryje się
To jestem ja
Ja twoje TERAZ
Bo co ma być, to stanie się
Nic nie poradzisz, mignie jak sen
Z tobą, bez ciebie - minie ten dzień
DZIŚ możesz zmienić - przeszłości NIE
To wołam ja
Ja twoja PRZEEESZŁOŚC
Przeczuciem czuję, czy szóstym zmysłem
Że życia dar, jak bańka pryśnie
To wołam ja
Ja twoja PRZYYYSZŁOŚĆ
Anuszka[*] olej rozlała już
Anuszka olej rozlała już
Rozlała już
---
[*]Anuszka - postać z "Mistrza i Małgorzaty"
Michaiła Bułhakowa
18. bonus: TO! [4:17]
Posłuchaj, proszę, co powiem
O najważniejszym
Dla Ciebie, dla mnie
Dla Niej
I dla Niego
Trudno zrozumieć, że 80 lat po wojnie TO! wraca
Przypudrowane, dopracowane
I wzbogacone o nowe idee
Podnosi swój brunatny łeb
I szczerzy się bezczelnie
Według jednych obnaża krwawe kły w szyderczym uśmiechu
A zdaniem innych uśmiecha się zalotnie
Tu i tam ma ostre szpony
Nie stępione przez lata uśpienia
TO! można rozpoznać
Po agresji
Dyskryminacji
Nienawiści
Po szczuciu i opluwaniu inaczej myślących
Po homofobii
Po skrzętnie maskowanym złu
I po tym, że TO! jest niereformowalne
Ślepe dla prawdy
Lubi się pławić w religijnym sosie
Gott mit uns
In God we trust
С нами Бог
Tylko z nami
Reszta na pohybel
Nie ma nic złego w religiach i w wierze
Dopóki nie są instrumentem hipokrytów
Którzy nie mówią czego innego
A robią zgoła inaczej
Nie wypalają oczu i uszu dwulicowością
Po czynach TO! można poznać
Łatwo dostrzec, jak TO! działa i do czego zmierza
Dzieli ludzi - skaczą sobie do gardeł
TO! sieje dezinformację, półprawdy i kłamstwa
Przez media, internet, z ambony
Żeby nikt nie odróżnił prawdy od manipulacji i łgarstwa
TO! wszystko wie najlepiej
Poucza, dyktuje, wymusza
TO! jednoczy wyznawców, bo widzą że TO! działa
Gdy szczują mają groźne, złe twarze
Kto nie z nami, ten przeciw nam
Tak było wtedy i tak jest teraz
Ludzie ludziom
Ludzie podludziom
Ludzie?
Na szczęście TO! widać gołym okiem
Jeśli nic się nie zmieni - TO! nas pochłonie
Zostanie TO! i głupcy przed ekranami
Podburzone oszołomy
Bezmyślni niewolnicy
I rasa opływających w bogactwo tyranów
Którzy dokończą, TO!, co zaczęli
Ostatnia szansa
TO! samo nie rozejdzie się po kościach
TO! liczy na obojętność i strach
TO
TO
TO!
19. outro: pomiędzy [0:48]
Pomiędzy a pomiędzy
Pomiędzy jazzem a rockiem
Pomiędzy czasem
Pomiędzy uczuciami
Pomiędzy prawdziwym a pozornym
Pomiędzy
Pomiędzy
Pomiędzy